Myślimy, że smutek po odejściu bliskiej osoby nigdy nie przeminie. A jednak zamiast kłócić się z losem, warto znaleźć mądrość, żeby pokonać złość i rozpacz, zachować czułość dla najlepszych. wspomnień i wdzięczność za to, co było.
Trudno jest pogodzić się ze śmiercią bliskich. Każdy z nią radzi sobie inaczej. U jednych godzenie się trwa dłużej, u innych krócej, czasem przeżywanie. jest bardziej intensywne, innym razem mniej. Wszystko zależy od wielu czynników, głównie od naszych relacji ze zmarłym, okoliczności śmierci (na niektóre odejścia jesteśmy mniej lub bardziej przygotowani), wreszcie od naszej osobowości. Psycholodzy wyróżniają kilka etapów żałoby. Dopiero ich przejście gwarantuje nam pełne pogodzenie się ze śmiercią bliskiego. W początkowej fazie odrzucamy od siebie ów smutny, fakt – wydaje się nam, że odejście nie jest prawdą; są osoby, które wciąż rozmawiają ze zmarłym, jakby nadal żył, a nawet go widzą. Po stracie kogoś bliskiego niekiedy przestajemy o siebie dbać, obsesyjnie odwiedzamy miejsca, z który- mi łączą nas wspólne ze zmarłym wspomnienia, wciąż przygotowuje- my jego ulubione potrawy… Trwanie w tym stanie nie daje szans na wyjście z żałoby. Kolejnym etapem jest prawdziwe, świadome zrozumienie, że kogoś już nie ma: pojawiają się wielki smutek, pustka, nawet ulga, ale i gniew-na innych, że nie pomogli, na Boga czy wyrzuty sumienia za słowa lub czyny, które naszym zdaniem uraziły zmarłego. Emocje te mogą pojawić się w różnej kolejności i są czymś normalnym, o ile nie zagrażają naszemu lub czyjemuś zdrowiu. Potem zaczynamy sobie radzić w nowej rzeczywistości, zaś końcowym etapem żałoby jest znalezienie nowego celu i początek ponownego cieszenia się życiem. Żałoba kończy się wtedy, gdy fakt czyjegoś odejścia zostaje przez nas zaakceptowany. Przejście tej drogi jednym zajmuje miesiące, innym lata. Ważne, by zrozumieć, że choć nie ma już z nami bliskiej osoby, my wciąż żyjemy i mamy przed sobą zobowiązania i nowe cele.
ROZMOWY O ŚMIERCI
Tuż po stracie kogoś bliskiego ludzie w oczach innych dziwaczeją. Mówienie o kimś zmarłym, jakby wciąż żył, czy prasowanie mu ubrań jest przecież nielogiczne. Czasem człowiek w żałobie zdaje sobie z tego sprawę, czasem niechęć bycia z daną osobą jest zbyt wielka, a strata wydaje się nierzeczywista. Wie- le w tym momencie zależy od osób, które mogą go wesprzeć. Pociesza- nie to bycie przy kimś, nie pisanie SMS-ów. Przede wszystkim rozmowa, uświadomienie mu pewnych spraw, czasem zwykłe bycie razem, nawet w milczeniu. Wymaga to taktu i zrozumienia, łatwo bowiem kogoś pogrążonego w smutku urazić, zrazić do świata – takiej roli powinien podjąć się ktoś doświadczony, kto sam przeżył podobną tragedię, lub ktoś bardzo blisko znający daną osobę i jej charakter. Można też zwyczajnie rozdzielić to na kilka osób, które pomogą w różnych sprawach. Są ludzie, którzy takiej bliskości z innymi sami szukają, do innych trzeba trafić, pomóc im zrozumieć, że ważne jest, by nie zo- stawali ze swoim dramatem sami (a do tego potrzebna jest cierpliwość, (a do tego potrzebna jest cierpliwość, można być wielokrotnie odrzuca- nym). W sytuacjach wyjątkowych, gdy ktoś bardzo cierpi, należy go obserwować, mogą się bowiem po- jawić myśli samobójcze, osoba ta po prostu chce być ze zmarłym. Mogą pojawić się też zupełnie nieracjo- nalne pomysły, np. alkohol, narko- tyki. W takich przypadkach trzeba jak najczęściej odwracać jej myśli od tragedii, angażować w różne zaję cia — oczywiście zachowując umiar. Namowy typu: On już nie wróci, chodźmy zaszaleć, No weź się w garść są nie na miejscu i równie dobrze mogą być końcem przyjaźni czy znajomości. Podobnie jak złote rady: Staraj się o tym nie myśleć, On/ona już nie cierpi.
Głównym założeniem terapii jest przekształcenie traum w zwyczajne wspomnienia. EMDR polega na stymulacji obu półkul mózgowych za pomocą odpowiednich ruchów gałek ocznych, konkretnie wodzenia wzrokiem za dłonią terapeuty (czasem także innych bodźców sensorycz- nych, dźwiękowych lub tappingu), w celu przywołania traumatycznych wspomnień, a następnie oswojenia się z nimi. Metoda jest kilkustopniowa, na początkowym etapie uczy łagodzić napięcie, obniżyć stany lękowe i zwiększyć poczucie bezpieczeństwa.