Uzdrowcie Uzdrowiska

Czy można odzyskać zdrowie w kurorcie, w którym powietrze jest trujące? Czas świadomie wybierać miejsca, w których odpoczywamy w sanatoriach i spa.

Autor cyklu: Katarzyna Kujac

Uzdrowisko – sama nazwa zawiera obietnicę, że znajdziemy tam wszystko, co potrzebne zdrowiu. Opłata miejscowa lub uzdrowiskowa, potocznie zwana klimatyczną, naliczana jest każdego dnia pobytu. Płacimy nie tylko za walory krajobrazowe, ale i za czyste powietrze. Jednak dane wskazują, że poziomy dopuszczalne pyłów zawieszonych są przekroczone prawie w całej Polsce. Do wyjątku należą województwa zachodniopomorskie i warmińsko-mazurskie oraz Zielona Góra, Trójmiasto i Białystok. Choć i tam przekroczono dopuszczalne normy stężenia silnie rakotwórczego benzo(a)pirenu (raport z 2014 r. przygotowany przez ClientEarth na podstawie danych Generalnego Inspektoratu Ochrony Środowiska).

Oznacza to, że dziś polskie uzdrowiska nie otrzymałyby swego wyjątkowego statusu. O niepokojącym zanieczyszczeniu powietrza w polskich miastach informuje także Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), która umieściła Polskę na 20. miejscu listy najbardziej skażonych zawieszonym w powietrzu szkodliwym pyłem państw na świecie! Spośród 65 dużych miast zbadanych przez WHO w Polsce tylko sześć zmieściło się w normie: Gdańsk, Elbląg, Koszalin, Zielona Góra, Olsztyn i Wałbrzych. Najbardziej zanieczyszczonym powietrzem oddychają mieszkańcy i goście Krakowa, Rybnika, Nowego Sącza, Zabrza i Katowic.

Dzieci najbardziej zagrożone

– Wyjeżdżam z dzieckiem w miejsce, w którym stan jego zdrowia ma się polepszyć, a jeszcze bardziej mu szkodzę?! Co to za „uzdrowisko” – oburza się Ewelina Bandych, mama siedmioletniego Mateusza, który choruje na astmę, atopowe zapalenie skóry i alergię.

Wyprawa do miejscowości uzdrowiskowej, w której powietrze jest zanieczyszczone, może sprawić, że stan chorej skóry się pogorszy, a kaszel astmatyczny się nasili. Najbardziej cierpią dzieci, których układ odpornościowy nie jest jeszcze w pełni ukształtowany. Spędzają one w dodatku dużo czasu na powietrzu. Niepokojące są wyniki projektu Zakładu Epidemiologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie we współpracy z Uniwersytetem w Nowym Jorku, który polegał na przebadaniu kilkuset mieszkanek Krakowa i ich nowo narodzonych dzieci (źródło:  Jędrychowski W., Galas A., Pac A., Flak E., Camman D., Rauh V., Perera F., „Oddziaływanie zanieczyszczeń powietrza drobnym pyłem zawieszonym i wielopierścieniowymi węglowodorami aromatycznymi w okresie prenatalnym na zdrowie dziecka”). Kobiety, które w ciąży przebywały na terenach z zanieczyszczonym powietrzem, często rodziły dzieci przedwcześnie, z niższą masą urodzeniową, mniejszym obwodem główki. W późniejszych latach życia dzieci te częściej przechodziły infekcje układu oddechowego.

Nasze prawa

Wdychanie szkodliwych pyłów i gazów ma liczne negatywne konsekwencje nie tylko dla naszego układu oddechowego, ale także serca. Najnowsze badania dowodzą, że nawet krótkotrwałe przebywanie w zanieczyszczonym powietrzu może pozostawić ślad w naszym organizmie. Co zrobić, aby wyjechać w bezpieczne miejsce? Komu zgłosić zauważone w miejscowości uzdrowiskowej nieprawidłowości? Czy możemy odmówić uiszczenia opłaty miejscowej, która dla czteroosobowej rodziny za tydzień urlopu może wynieść ok. 60 zł, a opłata uzdrowiskowa nawet dwa razy więcej?

– W lutym 2014 r. w popularnej Rabce zanieczyszczenie powietrza było tak duże, że doba spędzona tam znaczyła dla organizmu tyle co wypalenie 22 papierosów! Pamiętajmy, że władze mają obowiązek zagwarantować czyste powietrze  – mówi Małgorzata Smolak, prawniczka kierująca zespołem „Polska energia” Fundacji ClientEarth, współautorka raportu „(O)cena powietrza w Polsce”. Ekspertka wyjaśnia, że opłatę miejscową niestety musimy uiścić. Pobierana jest na podstawie obowiązującej w gminie uchwały. Jednak możemy zaskarżyć słuszność jej pobierania. – Jeśli uiściliśmy opłatę w miejscowości, która przekracza normy zanieczyszczenia powietrza, możemy wezwać radę gminy do uchylenia uchwały o pobieraniu opłaty miejscowej. Jeśli gmina po naszym wezwaniu tego nie zrobi, możemy się zwrócić ze skargą do wojewódzkiego sądu administracyjnego (koszt postępowania – ok. 200 zł). Jeśli wygramy, pieniądze za postępowanie oraz opłatę miejscową odzyskamy. Każda osoba, która przebywała w tej miejscowości, ma prawo domagać się zwrotu pieniędzy. To trudna procedura, ale warta wysiłku, żeby nie tracić pieniędzy i zdrowia naszych dzieci – mówi prawniczka.

Mapy powietrza

Możemy sprawdzić, czy powietrze w miejscowości, do której jedziemy, jest czyste. Na stronie internetowej właściwego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) powinny znajdować się informacje o monitoringu powietrza, zawierające stężenia dobowe, miesięczne i roczne. Lista wszystkich WIOŚ z linkami dostępna jest pod adresem powietrze.gios.gov.pl.

– Zgłaszajmy też dostrzeżone przez nas nieprawidłowości – zachęca Małgorzata Smolak. Jeżeli zobaczymy czarny dym z komina czy palenie śmieci, dajmy znać straży miejskiej, policji, organom gminy czy choćby lokalnej prasie. Niech złe zachowania nie pozostają bezkarne. Reagowanie to najlepsza obywatelska forma walki z zanieczyszczonym powietrzem.

Jeśli planujemy ferie, nie tylko  sprawdzajmy, czy w miejscowości, do której wyjeżdżamy, jest  monitoring powietrza, ale zapytajmy też właścicieli pensjonatu, czym palą w piecu i kiedy odbył się ostatni przegląd instalacji grzewczej i wentylacji.

– Obecnie najbardziej zanieczyszczone jest powietrze na południu Polski, przede wszystkim w miejscowościach górskich, od Gór Izerskich po Bieszczady – ostrzega Kuba Jędrak z Krakowskiego Alarmu Smogowego, czyli ruchu społecznego dążącego do poprawy jakości powietrza
w Krakowie. – Właściwie w czasie ferii zimowych należałoby pojechać nad morze albo za granicę. Rok temu w Zakopanem w noc sylwestrową było ok. 500 mikrogramów na metr sześcienny (µg/m3) pyłu PM 10 (czyli mieszaniny zawieszonych w powietrzu cząsteczek o średnicy mniejszej niż 10 mikrometrów, które mogą docierać do górnych dróg oddechowych i płuc). To stężenie porównywalne do tego w Pekinie, najbardziej zanieczyszczonym mieście świata. Dopuszczalny poziom pyłu PM 10 wynosi 50 µg/m3, a już od 200 µg/m3  zaczyna się alarmowy! Pyły te utrzymują się okresowo, dlatego dla Zakopanego halny jest błogosławieństwem – mówi Jędrak. Ale nie wylewajmy dziecka z kąpielą! Korzyści zdrowotne z aktywnego trybu życia są ogromne i nawet jeśli powietrze nie jest najczystsze, nie warto zamykać się w czterech ścianach.

Transparenty w dłoń!

Problem niskiej emisji i zanieczyszczeń komunikacyjnych jest coraz powszechniej dostrzegany. Mieszkańcy, zwłaszcza na południu, zaczynają mieć dość wdychania zawieszonych pyłów, benzo(a)pirenu, dioksyn, furanów, metali ciężkich czy tlenku siarki. Jako pierwsi sprawy w swoje ręce wzięli krakowianie, powołując ruch społeczny Krakowski Alarm Smogowy.

Z dofinansowania udzielonego przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej rozpoczął on w czerwcu 2014 r. kampanię informacyjną „Weź dotację, wymień piec”, w której informował o korzyściach zdrowotnych płynących z wymiany źródła ogrzewania i o możliwości otrzymania na ten cel finansowego wsparcia. Grupa aktywistów Krakowskiego Alarmu Smogowego zorganizowała akcję pod nazwą „Chcemy oddychać!” oraz umieściła w 50 punktach miasta plakaty z apelami i komentarzami mieszkańców. Stworzono „Dymiącą mapę Krakowa” (mapa.krakowskialarmsmogowy.pl), na której szarymi punktami zaznaczane są dymiące budynki, a obok umieszczone są ich zdjęcia. Kolejne apele i akcje powoli przynoszą efekty. To pod ich wpływem Rada Miasta Krakowa podjęła uchwałę o dofinansowaniu wymiany źródła ogrzewania oraz pomoc finansową dla osób mniej zamożnych. Natomiast sejmik województwa małopolskiego zakazał używania paliw stałych, w tym węgla, do ogrzewania mieszkań i domów w Krakowie i dopuścił jedynie spalanie drewna w kominkach. Uchwała sejmiku miała wejść w życie w 2018 roku, tak aby mieszkańcy mieli czas na wymianę pieców. Tymczasem wojewódzki sąd administracyjny uchylił zakaz palenia węglem w piecach w Krakowie w sierpniu 2014 r. To efekt skarg dwóch mieszkanek miasta. Urząd Marszałkowski odwołał się od tej decyzji do Naczelnego Sądu Administracyjnego, licząc, że ten uchyli nieprawomocny wyrok.

Nowy trend

Przykład z krakowian wkrótce wzięli wrocławianie i zakopiańczycy. Razem wzywają władze, aby zaczęły podejmować konkretne działania, by zlikwidować smog, żądają obniżenia stężenia szkodliwych substancji do poziomów zgodnych z prawem, apelują o zapewnienie dofinansowania wymiany pieców węglowych i surowe karanie palenia szkodliwymi odpadami.

W październiku 2014 r. we Wrocławiu, przy stacji pomiarowej Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w proteście przeciwko zanieczyszczeniom ludzie ubrani w białe maseczki rozwinęli wielki transparent ze słowem: „POWIETRZA”. Była to inauguracja kampanii Dolnośląski Alarm Smogowy, który już wpłynął na władze. Miasto rozpoczęło wymianę pieców w ramach finansowanego przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska Programu KAWKA. Wrocław wyda 20 mln zł na szybką redukcję zanieczyszczenia. To nie wystarczy, aby rozwiązać problem, ale od czegoś trzeba było zacząć.

W grudniu zeszłego roku protest odbył się też na zakopiańskich Krupówkach. Przechodnie mogli podpisać petycję i założyć maski. W apelu do władz miasta czytamy: „W związku z zagrożeniem dla zdrowia naszego i naszych rodzin apelujemy o niezwłoczne podjęcie środków zmierzających do tego, aby powietrze zakopiańskie spełniało normy czystości określone w polskim prawie; egzekwowanie przez władze miasta i służby porządkowe zakazu palenia śmieciami w piecach i wprowadzenie zakazu palenia najgorszej jakości węglem; uatrakcyjnienie programu dofinansowań na przejście na czyste ogrzewanie – geotermię, inne źródła odnawialne oraz gaz, w akceptowalnych cenach; wprowadzenie szerokiego programu dofinansowań do termomodernizacji domów; wykorzystanie dostępnych środków unijnych i krajowych przeznaczonych na walkę z zanieczyszczeniem powietrza”.

Każdy może pomóc 

Obecnie w Polsce działają trzy Alarmy Smogowe: Krakowski, Dolnośląski i Podhalański. Dużą wagę przykładają do edukacji. Na swoich stronach internetowych i profilach na portalach społecznościowych przypominają o kosztach zdrowotnych, o tym,  że paleniska można kontrolować, że mamy wpływ na wybór lokalnych władz, które powinny dostrzegać problem niskiej emisji. Alarmy Smogowe podają też aktualny stan powietrza, żeby ostrzegać o smogu, a przede wszystkim przekonują, że razem można zdziałać więcej.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *