Dziewczyna z portretu

To film, obok którego „Moda na Zdrowie” nie mogła przejść obojętnie. Mimo że operacje zmiany płci są wykonywane już niemal od stu lat, problem ten wciąż elektryzuje i wywołuje w nas silne emocje. Jak to jest urodzić się w nie swoim ciele? Zapraszamy do kin od 22 stycznia.

Dziewczyna z Portretu

Film Toma Hoopera, reżysera m.in. nagrodzonego Oscarem filmu  „Jak zostać królem”, ukazuje historię niecodzienną. To opowieść o trudnej miłości zainspirowana życiem artystów malarzy – Einara Wegenera i jego żony Gerdy (w tych rolach fenomenalny Eddie Redmayne, znany m.in. z filmów „Teoria wszystkiego” i „Mój tydzień z Marilyn”, oraz młoda, utalentowana aktorka Alicia Vikander).

W Kopenhadze w 1926 r. dwoje młodych, zakochanych w sobie ludzi dzieli życie i pracownię. Pewnego dnia żona prosi Wegenera, by zastąpił modelkę, która nie przyszła pozować, i przebrał się za kobietę. Mężczyzna ochoczo na to przystaje i tak rozpoczyna się początkowo niewinna zabawa. Jednak w swoim nowym wcieleniu – jako Lilly – Einar zaczyna się czuć swobodniej niż jako mężczyzna. Wkrótce związek zostaje poddany poważnej próbie. Artysta decyduje się bowiem na operację zmiany płci, stając się tym samym jedną z pierwszych w historii transgenderowych kobiet.

Mimo że historia tych dwojga ludzi ma już 90 lat, mimo że pierwszych zabiegów korekcji płci dokonywano na początku ubiegłego stulecia, temat nie stracił nic na aktualności. Osoby borykające się z problemem tożsamości seksualnej, podobnie jak niemal przed wiekiem, wciąż doświadczają niezrozumienia ze strony otoczenia oraz przejawów dyskryminacji i skierowanej wobec siebie agresji. To zatem opowieść nie tylko o miłości, lecz także, a może przede wszystkim – o trudnej sztuce tolerancji.

Reklama