Czuły punkt – badanie prostaty, nie takie straszne!

Prostata

Ktoś powiedział, że gdyby mężczyźni żyli 150 lat, wszyscy umarliby na jakiś problem wiązany z prostatą. Ta opinia ilustruje, jak częste są to problemy i jak bardzo związane są z wiekiem.

Autor: Halina Sterczyńska

Chociaż choroby prostaty są tak częste, wiedza wciąż przegrywa z lękiem, stereotypami i… wstydem. Prostata to bardzo ważny gruczoł. Występuje wyłącznie u mężczyzn, ma wielkość kasztana, i to ona odpowiada za produkcję wydzieliny wchodzącej w skład nasienia. Sama nie produkuje plemników, ale to ona wydziela 90 proc. płynu nasiennego, który wchodzi w skład spermy. Nie ma mężczyzny, który nie wolałby uniknąć badania prostaty. Jednak – jak twierdzą lekarze – po 40. roku życia każdy powinien je przechodzić – profilaktycznie. – Kiedy pracowałam w klinice, mieliśmy zalecenie, aby każdy z pacjentów w tym wieku został przebadany per rectum – opowiada dr hab. n. med. Elżbieta Czykier. – Kiedy podczas jednego z obchodów poinformowałam o tym swojego pacjenta, stanowczo odmówił. Dopiero gdy zaproponowałam, żeby badanie przeprowadził mój kolega, pacjent się na to zgodził.
Mimo że postęp technologiczny pozwala na wiele i ratuje życie, w przypadku prostaty wciąż najskuteczniejszym badaniem okazuje się to najprostsze – per rectum, czyli przez odbyt (lekarz wprowadza palec, aby zbadać stan gruczołu krokowego, tzn. prostaty). Dzięki temu badaniu może stwierdzić, czy istnieje zagrożenie rakiem. – Zgadzam się, że to nie jest badanie estetyczne, trudno też się do niego przed kimś przyznać – dodaje dr Czykier. – Mimo to gorąco do niego zachęcam, bo szybko pozwala odpowiedzieć na szereg ważnych pytań: jaką wielkość ma gruczoł krokowy, czy jest powiększony, jaką ma powierzchnię, spoistość, czy jest bolesny.

Czy należy bać się PSA

A to bardzo ważne odpowiedzi – których, niestety, nie dają badania laboratoryjne. Obecnie najpopularniejszym jest badanie służące oznaczeniu stężenia PSA (Prostate Specific Antygen – antygen swoisty dla prostaty), pomagające określić ryzyko rozwoju raka prostaty. Jednak jest to badanie, któremu ufać do końca nie można. –  25 proc. wyników wskazujących na podwyższone miano PSA to wyniki fałszywie dodatnie – tłumaczy dr Czykier. – Zaś 20 proc. patologii gruczołu krokowego przebiega z ujemnym wynikiem PSA – i są to wyniki fałszywie ujemne. Podwyższone miano PSA ma miejsce nie tylko wtedy, gdy jest problem z prostatą. Pojawia się po badaniu per rectum, po cewnikowaniu, na skutek działań seksualnych w okolicy męskiego krocza. Komórki gruczołowe prostaty mają bowiem dużą wrażliwość na dotyk!
– Pamiętam, jak podczas podróży koleją pewna pani ok. sześćdziesiątki opowiedziała mi o problemach zdrowotnych swojego małżonka – mówi dr Czykier. – Podczas diagnostyki urologicznej stwierdzono powiększenie gruczołu krokowego, któremu towarzyszyło podwyższone miano PSA. Zdziwiło mnie, że moja rozmówczyni bardziej była zaniepokojona podwyższonym PSA niż powiększeniem prostaty. Bo przecież wynik PSA mógł być fałszywie dodatni, ale powiększenie gruczołu krokowego to już poważna sprawa.

Rak nie rak

Powiększenie prostaty może świadczyć o przebiegu procesu zapalnego, przeroście gruczołu krokowego lub guzie – przy czym guz może występować pod postacią gruczolaka lub raka. Wszystkie te trzy stany świadczą o patologii i nie wolno ich zlekceważyć, wymagają dużej uwagi i leczenia. I nawet jeśli przyczyną dolegliwości jest rak – a co roku zachorowalność na ten nowotwór wzrasta o 5 proc. – wcześnie zdiagnozowany jest całkowicie wyleczalny. Ponieważ jednak – jak pokazuje życie – mężczyźni nie ruszą nagle na badania profilaktyczne, póki nie widzą wyraźnego powodu, przypomnijmy, co powinno ich zaniepokoić na tyle, by jednak się na nie zdecydować. Powiedzmy to też bardzo wyraźnie: wcześnie wykryte choroby gruczołu krokowego pozwalają szybko się ich pozbyć bez uciążliwych skutków ubocznych – spośród których wymieńmy tylko problemy z oddawaniem moczu i spadek sprawności seksualnej.

Kiedy do lekarza

Najczęstszą chorobą prostaty – bo dotyczy nawet 50 proc. mężczyzn po 60. roku życia jest łagodny przerost gruczołu krokowego. Mówi się o nim „łagodny”, co nie znaczy – jak chciałoby wielu panów – że można go zlekceważyć. Oznacza po prostu, że nie jest rakiem. A zlekceważyć go nie można, bo szybko może się pogłębić i doprowadzić nawet do zablokowania przepływu moczu: prostata znajduje się u ujścia pęcherza moczowego – dlatego jej przerost powoduje zakłócenia w oddawaniu moczu. Są one zresztą podstawowymi objawami, które powinny skłonić do wizyty u urologa. Chodzi o: częste oddawanie moczu w nocy, słabnięcie strumienia moczu, niepełne oddawanie go – kiedy zostaje kilka kropel, które plamią bieliznę; niepełne oddawanie moczu – czyli konieczność częstszych wizyt w toalecie, bo nie można do końca opróżnić pęcherza moczowego.

Leczenie

Leczenie łagodnego przerostu prostaty jest tym skuteczniejsze, im wcześniej zostanie podjęte: polega na zażywaniu odpowiednich leków przepisanych przez specjalistę. Zwłoka się nie opłaca – choroba sama nie ustąpi, a nasilenie objawów naprawdę uprzykrza życie, i może doprowadzić do konieczności operacyjnego usunięcia prostaty. Leczenie raka prostaty to już inna historia. Nie wiadomo, jaka jest przyczyna tego nowotworu, nie wiadomo też, dlaczego liczba zachorowań z roku na rok regularnie wzrasta (po raku płuc to drugi najczęstszy nowotwór u mężczyzn w Polsce). I znów: najważniejsza jest wczesna diagnostyka. Zanim komórki rakowe zaatakują węzły chłonne lub dadzą przerzuty (w tym przypadku najczęściej do kości), wyleczalność tego nowotworu jest niemal stuprocentowa. Leczenie jest dobierane indywidualnie, w zależności od wieku chorego, stanu zdrowia, zaawansowania nowotworu i jego rodzaju, itp., itd. Zdarza się, że w niektórych przypadkach nie zaleca się leczenia, ale działania profilaktyczne i regularną obserwację – można tak przeżyć wiele lat, nie odczuwając żadnych dolegliwości (poza świadomością, że jest choroba i koniecznością badań).
Większości chorych proponowane są jednak inne metody: radioterapia, chemioterapia, hormonoterapia lub operacyjne usunięcie gruczołu krokowego. Wszystkie one wiążą się oczywiście ze skutkami ubocznymi, które odczuwane są bardzo indywidualnie, ale nie da się ich uniknąć.
Pamiętajmy, że mamy prawo do wizyty u psychoonkologa. Zarówno chory, jak i jego partnerka i reszta rodziny.
Nie lekceważmy lęku i obawy przed konsekwencjami leczenia – zwłaszcza w tym nowotworze, który dotyczy najczulszego miejsca w ciele każdego mężczyzny. Potrzebna mu będzie ogromna cierpliwość bliskich, delikatność, wsparcie i wyrozumiałość dla jego obaw i niepokoju.    

Reklama