Blaski samotności

Każdy z nas jej doświadcza. Czasami traktujemy ją jako karę, zapominając o terapeutycznych właściwościach samotności. A ona może być naszą przyjaciółką. Naszym czasem tylko dla siebie. 

Autor: Joanna Koprowska

Potrzebujemy i samotności, i bliskości, bo w każdej z tych sytuacji inaczej doświadczamy siebie – uważa psychoterapeuta Wojciech Domagalski. Dobra samotność to taka, która wynika z naszego wyboru. Chwilowe odosobnienie może być doświadczeniem nie tylko odświeżającym, regenerującym siły, ale też przyjemnym.

Tak możemy się poznawać, i co najważniejsze, zmieniać na lepsze. – Pewne sytuacje, jak np. proces twórczy, wręcz wymagają samotności. Przynajmniej w określonych jego etapach – zauważa dr Renata Stefańska-Klar z Uniwersytetu Śląskiego. Nie traktujmy momentów sam na sam ze sobą jako czegoś złego, upokarzającego. Korzystajmy z tych chwil, by się rozwijać.

– Od kiedy jestem na emeryturze, nigdy się nie nudzę. Odbyłam wiele kursów, chodziłam na zajęcia Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Bywam w teatrze, spotykam się
z ludźmi. Jestem w radzie nadzorczej spółdzielni, co miesiąc uczestniczę w jej spotkaniach. Mieszkam sama, ale nie czuję się osamotniona. Starość też radość! – mówi 83-letnia pani Janina, artystka-śpiewaczka.

Nasze osobowości

Znany szwajcarski terapeuta par, Jurg Willi, przeprowadził eksperyment, w którym uczestników dwukrotnie badano testem Rorschacha – raz w towarzystwie partnerki/partnera, raz osobno. Badania przeprowadzone osobno nie wykazały znaczących różnic między płciami, ale już podczas wspólnych mężczyźni reagowali bardziej „męsko”, a kobiety – bardziej „kobieco”. – Sugeruje to, że każdy z nas ma dwie osobowości: jedną indywidualną, aktywną wtedy, kiedy nie jesteśmy w obecności naszego partnera i drugą, która włącza nam się wtedy, kiedy jesteśmy razem – podsumowuje Wojciech Domagalski. Zatem chwilowa samotność może być czasem dla siebie, przeznaczonym na poznanie naszego „samotnego” wcielenia.

Między związkami

Ta podwójna wersja nas samych ma szczególne znaczenie w obliczu rozstania z partnerem. Większość z nas żyje w związkach, często przez całe życie, a wtedy trudno znaleźć czas na odosobnienie i celebrowanie samotności. Może dojść do tego, że nie będziemy znać i rozumieć naszego „osobnego ja”, bo dotychczas skupialiśmy się tylko na „związkowym wcieleniu”. Rozstanie może być okazją do sprawdzenia, jak to jest, czuć i zachowywać się inaczej, niż nakazywała nam dotychczasowa rola.

– Kiedy byłam mężatką, nie potrafiłam być sobą, chciałam spełniać oczekiwania męża, więc starałam się być idealną partnerką. To bywało męczące. Po rozstaniu uwolniłam emocje – jak się zdenerwuję, to nie tłumię ich w sobie, jak chcę poskakać na koncercie czy pokrzyczeć w lesie, to to robię. Mój mąż od razu skomentowałby, że jestem wariatką. A ja po porostu lubię cieszyć się życiem! – deklaruje 30-letnia Alicja.

– Czas samotności między związkami, a więc takiej, w której zakładamy, że chcemy prędzej czy później powrócić do życia w związku, może być dla nas twórczy także z innych powodów – mówi Wojciech Domagalski i wyjaśnia: – Możemy, zwykle z większym dystansem i bardziej obiektywnie niż wtedy, kiedy byliśmy razem, spojrzeć na to, co było nie tak, i jak sami przyczynialiśmy się do niepowodzenia związku. Dzięki takiej refleksji łatwiej zamknąć pewien rozdział w życiu i iść naprzód z nowymi doświadczeniami.

Pomocne może być spojrzenie z zewnątrz, np. komentarze przyjaciół, którzy teraz mają więcej śmiałości, by mówić o tym, co ich niepokoiło. Wszystko to może ułatwić nam pogodzenie się z rzeczywistością i potraktować samotność między związkami jako cenne, ale chwilowe doświadczenie. Z taką świadomością nie będziemy popadać w marazm i osamotnienie.

Szansa na akceptację

W związki często wchodzimy z trudnymi do spełnienia oczekiwaniami. Tak jakby miłość miała wynagrodzić nam wcześniejsze życiowe trudy i zaspokoić wszelkie potrzeby. Często były one zaniedbywane w naszym dzieciństwie, czego nie da się już nadrobić.

Problem stanowi również lansowana współcześnie wizja miłości. – Partner ma być zarazem przyjacielem, bratnią duszą w lot rozumiejącą każdą naszą myśl, namiętnym kochankiem, zaradnym współgospodarzem, a także wspierającym opiekunem. Kimś, z kim można się dobrze bawić, dzielić pasje. Oczekiwań mamy dużo. Kiedy żyjemy bez partnera, te oczekiwania mogą się jeszcze rozbudzić – przestrzega psychoterapeuta. By tej wizji „idealnej” miłości” w sobie nie rozbudzić, musimy mądrze przeżyć międzyzwiązkową samotność. – Ten czas jest dla nas szansą do nauczenia się, jak samemu się sobą opiekować, dbać o swoje potrzeby oraz motywować – radzi psychoterapeuta. Dzięki temu łatwiej nam będzie zaakceptować to, że nasz kolejny partner nie będzie idealny. Również łatwiej będzie nam wsłuchać się w swoje potrzeby i otwarcie o nich mówić.

Nasza czytelniczka, 32-letnia Ola, kilka miesięcy temu rozstała się z partnerem i stwierdza, że: „To w sumie jedyny czas, który mogę w 100 proc. poświęcić sobie. Wiem, że nie z każdym mężczyzną jest mi po drodze. Przyznaję, że czasami jest mi smutno, ale pocieszam się, że lepszy spokój w samotności niż zszargane nerwy w związku. Mam więcej czasu na podróże, sport, spotkania ze znajomymi i wieczory z książką”.

Osamotnienie

Związków unikamy z różnych powodów, jednak jeśli jesteśmy samotni przez bardzo długi czas, to, jak podkreśla psychoterapeuta Wojciech Domagalski, jesteśmy bardziej narażeni na utratę zdrowia. Nasz organizm traktuje długotrwałą samotność i brak bliskości jako bardzo silny czynnik stresogenny. Przez to osłabieniu ulega system odpornościowy. Poza tym organizm samotnika wytwarza więcej cytokiny, która przyśpiesza procesy nowotworowe. Osoby samotne są częściej nosicielami wirusa opryszczki. Częściej też chorują na alzheimera. Chroniczna samotność wpływa szczególnie źle na mężczyzn, u których taki stan aż o 64 proc. zwiększa ryzyko udaru mózgu (badania dr Uri Gouldborta z Tel Awiwu).

Osamotnienie może prowadzić do depresji. Dlatego amerykańscy psychologowie postulowali, by Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne zaklasyfikowało osamotnienie do zaburzeń psychicznych. – Jeśli w samotności trzymają nas kleszcze lęku lub innych emocji, z którymi nie możemy sobie poradzić, warto rozważyć pomoc wykwalifikowanego specjalisty – radzi psycholog.

Bogate życie singla

– Samotność akceptowana lub wybierana jako pewien styl życia nie musi być odczuwana jako przykra. Nie musi też nieść ze sobą negatywnych psychologicznych konsekwencji – mówi dr Renata Stefańska-Klar z Uniwersytetu Śląskiego. Życie poza związkiem pozwoli na pielęgnowanie innych relacji, np. z rodziną i relację z samym sobą.

Jeśli jesteśmy typem wiecznego singla, nie z powodu naszych lęków czy kompleksów, ale z własnego wyboru, w pełni akceptujemy ten stan i potrafimy się nim cieszyć, nie musimy obawiać się zdrowotnych konsekwencji.

Partnerstwo szanuje potrzebę samotności

Podstawą zdrowego, partnerskiego związku są dwie autonomiczne jednostki, które powinny dbać o swoje ja. Musimy mieć czas dla siebie, swoich pasji, znajomych. Doceniajmy te chwile, nie marnujmy ich na użalanie się nad sobą. Wykorzystujmy czas tylko dla siebie w mądry, rozwijający sposób.

Celebrując swoje chwile samotności, możemy wiele robić.

• Rozwijać swoje pasje – czytając książki, oglądając filmy, jeżdżąc na rowerze czy chodząc do teatru. Róbmy to, co lubimy, niezależnie, czy nasz parter podziela nasze pasje, czy nie.

• Zadbać o siebie – fryzjer, kosmetyczka, fitness, siłownia, rolki – poprawmy swoje zdrowie i kondycję fizyczną.

• Relaksować się – możemy np. medytować, pójść na spacer.

• Kształcić się – rozwijajmy się na kursach, szkoleniach, studiach podyplomowych.

• Pracować – większa dyspozycyjność w pracy może wpłynąć na nasz sukces.

• Brać udział w imprezach i wydarzeniach kulturalnych – wzbogacimy swoją wiedzę i osobowość, poznamy ciekawych ludzi. To skuteczny i rozwijający sposób na radzenie sobie z samotnością.

• Pielęgnować przyjaźń, utrzymywać kontakt z przyjaciółmi.

• Pomagać innym – poszukajmy potrzebujących pomocy i ofiarujmy im nasz czas. Możemy się zapisać do wolontariatu i np. pomagać dzieciom odrabiać lekcje.

• Snuć marzenia – postawmy sobie cele, mogą być związane z naszą drugą połówką, ale nie muszą. Może to być np. daleka podróż.

• Poznawać siebie, analizować – to szansa na wyciągnięcie wniosków na temat siebie, swojego życia.

Reklama