Różeniec – niepozorny twardziel

Rośnie, kwitnie, rozrasta się mimo skrajnie niesprzyjających warunków. Pozyskany z niego wyciąg także i nas uczyni twardymi jak skała.

Autor: Inga Kazana

Ludy Północy nigdy nie miały lekko. Żyły w niesprzyjającym klimacie – długich i srogich zim, krótkich i chłodnych lat, doświadczając braku życiodajnego słońca. Takie warunki być może hartowały wojowniczego ducha, ale nie dawały wypocząć i rozluźnić się ciału. Podobne trudy były udziałem ludzi gór – zamieszkujących choćby syberyjski Ałtaj, tybetańskie Himalaje, góry Tienszan w północnych Chinach czy wysokie Alpy i Sudety – którym oprócz chłodu i wysiłku nieustannej wędrówki i wspinaczki dokuczało także niskie stężenie tlenu. A ono poza wszelkimi doraźnie odczuwanymi uciążliwościami powoduje daleko idące konsekwencje, m.in. trudności prokreacyjne. Żyjąc w tak skrajnie niekorzystnych warunkach, kwestią czasu było to, kiedy mieszkańcy tych terenów będą poszukiwać – i znajdą! – w swoim najbliższym otoczeniu taki rodzaj pożywienia, który wzmocniłby ich siły witalne i dodał energii do działania. Kierując się po trosze intuicją, a po trosze stosując metodę prób i błędów, któryś ze zbieraczy w wysokich górach trafił wreszcie na niepozorną roślinę o korzeniu złotym na zewnątrz i różowym po przełamaniu. Anonimowy zbieracz przed dwoma tysiącami lat myślał pewnie tak: skoro taka niepozorna roślina potrafi przeżyć w ciężkich warunkach, w dużym mrozie i palącym górskim słońcu, może i jemu doda sił do życia w ciężkich warunkach. Przeczucie było trafne. Wkrótce okazało się, że przygotowany z różeńca wywar wyraźnie dodaje sił, pomaga pokonać zmęczenie fizyczne i przezwycięża apatię w czasie długich ciemnych dni.

 

Naturalny wspomagacz

Kto pierwszy spróbował wywaru z różeńca i kto odkrył jego niezwykłe właściwości – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, kto jako pierwszy opisał jego właściwości i nadał mu łacińską nazwę Rhodiola. Był to grecki lekarz, farmakolog, botanik i autor pięciotomowej księgi o zielarstwie i ziołolecznictwie De Materia Medica – Dioskurides, żyjący w Cesarstwie Rzymskim w cza- sach Nerona (I wiek naszej ery). Potem jego cudowne właściwości poznali – i docenili – cesarze chińscy. Niezmiernie to ciekawe, bo podobnie pobudzające właściwości ma żeszeń rosnący właśnie na tych terenach, a mimo to cesarze upodobali sobie różeniec. Po cenny korzeń wysyłali specjalne ekspedycje aż na Syberię. Mongołowie wykorzystywali go do leczenia gruźlicy, a Wikingowie sporządzali z niego mikstury, które miały zwiększać wytrzymałość na infekcje, poprawiać siłę i kondycję fizyczną, przyspieszać zdrowienie po odniesionych na polu bitwy ranach oraz podnosić płodność. Na obszarze Syberii i Skandynawii różeniec górski stosowano dodatkowo i w innych celach: do leczenia bólów głowy i bólu duszy, stanów osłabienia połączonych z bladością (dzisiaj mówilibyśmy o anemii), upławów, hemoroidów, zaburzeń trawienia, a także jako środek pobudzający, w tym także żądze cielesne.

 

Adaptogen – co to znaczy?

Różeniec górski przez wieki wykorzystywany był przede wszystkim do wzmocnienia sił witalnych, ale dopiero w latach 50. XX wieku korzeń gruntownie przebadano, poznano jego skład, a roślinę zaliczono do tzw. adaptogenów. Warto znać tę definicję wprowadzoną do słownika przez rosyjskiego lekarza i naukowca, Nikołaja Lazareva. To substancja, która zwiększa odporność organizmu na różne rodzaje wysiłku – tak fizycznego, jak i psychicznego – zmniejsza negatywne skutki przewlekłego stresu, uspokaja, wycisza, bazując na usprawnieniu naturalnych reakcji zachodzących w organizmie, a nie dostarczając mu substancji o działaniu energetyzującym. To ważne, bo właśnie ta cecha odróżnia różeniec od substancji o działaniu dopingującym, które zawierają substancje pobudzające organizm i po początkowym szybkim podniesieniu poziomu energii doprowadzają później do równie gwałtownego jej spadku i tym samym złego samopoczucia. Za tego rodzaju właściwości odpowiadają zawarte w korzeniu substancje czynne zwane rozawinami, które są charakterystyczne wyłącznie dla gatunku różeńca górskiego. Wiedza ludowa weszła w nurt medycyny konwencjonalnej: w Szwecji wyciąg z tej rośliny uznano za medyczny produkt ziołowy, dziś można znaleźć go w szwedzkim podręczniku fitomedycyny dla farmaceutów.

 

Co różeniec górski ma do stresu?

Dzisiaj nie musimy z taką determinacją jak kiedyś walczyć z przeciwnościami klimatu i skutkami ogromnego wysiłku fizycznego, ale chyba wszyscy czasami czujemy, że wyzwania, które stawia przed nami życie, przerastają nasze możliwości. Takiemu uczuciu niemocy zawsze towarzyszy silny stres. O ile zostaje on szybko rozładowany poprzez działanie – stawienie czoła problemowi lub choćby wyrzucenie z siebie emocji – nie przynosi większej szkody naszemu organizmowi. Jeśli jednak negatywne emocje zostaną skumulowane – bo na przykład trudno nam aktywnie walczyć z nadmiarem obowiązków czy doraźnie poradzić sobie z problemami życiowymi – wtedy będzie czynnikiem, który wpływa na równowagę organizmu i może prowadzić do choroby. Zaburza bowiem działanie zarówno układu nerwowego, jak i powiązanych z nim układów hormonalnego i odporności. A co z tym wspólnego ma nasz bohater? No właśnie: różeniec górski jako adaptogen odwraca działanie przedłużającego się stresu. Dzieje się tak, ponieważ wyciąg ze złotego korzenia aktywuje korę mózgową, w ten sposób wzmacniając funkcje poznawcze, takie jak pamięć, koncentracja uwagi czy procesy związane z logicznym myśleniem (potrafi też poprawiać funkcjonowanie pa- mięci u seniorów). Jednocześnie wyciąg z różeńca wpływa na wyciszenie emocji, bowiem zwiększa wydzielanie serotoniny, czyli substancji, która reguluje pracę układu nerwowego i poprawia nastrój. Złoty korzeń bowiem ogranicza lub hamuje działanie związków chemicznych, które podczas stresu rozkładają ten hormon.

 

Legalny doping

Różeniec górski poprawia funkcje autonomicznego układu nerwowego, zarówno w tej jego części, która odpowiada za zwiększenie napięcia mięśni, przyspieszenie oddechu i tętna (to zadanie części współczulnej układu nerwowego), jak i spowalniającej te właśnie funkcje (część przywspółczulna). Brzmi to skomplikowanie, ale chodzi po prostu o to, że dzięki takiemu podwójnemu działaniu wyciąg z różeńca w warunkach zwiększonego stresu pozwala na optymalne wydatkowanie energii i jednoczesne zachowanie jej zapasów. Wyjaśnienia w tym miejscu wymaga kwestia skojarzenia i dużego podobieństwa adaptogenów do substancji o działaniu dopingującym. Owszem – jedne i drugie powodują mobilizację sił organizmu, ale różnica między nimi polega na tym, że w przypadku środków stymulujących ostatecznym następstwem ich wpływu jest znaczące obniżenie wydolności organizmu, podczas gdy w przypadku adaptogenów wydolność organizmu po reakcji na stres nie obniża się poniżej poziomu fizjologicznego. Dlatego preparaty z wyciągiem z różeńca są stosowane przez sportowców – zarówno wyczynowych, jak i amatorów, w tym tych dopiero zaczynających swoją przygodę ze sportem. Pomaga bowiem zwiększyć wydolność fizyczną i skrócić czas regeneracji po wysiłku, nawet tym ekstremalnym. Czyli: dzięki takiej suplementacji można ciężej trenować bez ryzyka znacznego osłabienia po takim wysiłku.

 

W jaki sposób stosować wyciąg z różeńca, by odnieść z tego korzyść – radzi mgr farm. Anna Bandrowczak

Jeśli nie wiemy, w jakich sytuacjach warto zastosować wyciąg z różeńca i w jakim schemacie go używać, nie miejmy oporów i zadajmy te pytania farmaceucie. Jest on najbardziej odpowiednią osobą do przekazania nam wiedzy o wszystkich preparatach,
w których znajdziemy ten składnik.

  • Różeniec górski to nazwa gatunku rośliny.  Jeśli szukamy go w konkretnych preparatach, zapytajmy w aptece o Rhodiolę.
  • Wyciąg z różeńca znajdziemy w kilku aptecznych preparatach. Mogą różnić się one stężeniem składnika aktywnego. Zwróćmy więc uwagę, by nie tylko był on standaryzowany na zawartość salidrozydu (min. 1 proc.) i rozawinu (min. 3 proc.), ale także, by w swoim składzie zawierał dodatkowo świeże, nieprzetworzone zioło. Tylko takie połączenie jest gwarancją najwyższej skuteczności całego preparatu.
  • Według aktualnych badań, korzystne efekty stosowania wyciągu z różeńca występują przy stosowaniu standaryzowanego ekstraktu w dawce dobowej od 100 do 660 mg.
  • Na pytanie, który adaptogen jest lepszy, różeniec czy żeń-szeń, ja poleciłabym różeniec. Dodaje energii, a nie podnosi ciśnienia jak żeń-szeń.
  • Jeśli mamy skłonności do odczuwania wewnętrznego niepokoju, przez pierwszy czas przyjmowania suplementu
    z różeńcem możemy czuć się przesadnie pobudzeni. W takiej sytuacji może być konieczne adaptowanie się – od bardzo małej porcji do optymalnej.
  • Wyciąg z różeńca stosujmy rano, gdyż zażyty po południu może powodować problemy ze snem.
  • Przeciwwskazaniem do stosowania preparatu są stany pobudzenia u osób z chorobą afektywną dwubiegunową. Poza tym – jak każdy suplement – nie powinien być zażywany bez konsultacji z lekarzem przez kobiety w ciąży, karmiące i dzieci do 12. roku życia.

 

Czy różeniec górski jest w stanie dodać nam sił witalnych?

Jest w stanie, choć każdy z nas pod pojęciem wzmocnienia witalności rozumie coś innego. Sportowiec wyczynowy ma na myśli szybszą regenerację i siłę do realizacji intensywnego programu treningowego, dla seniora wzmocnieniem fizycznym będzie możliwość wejścia po schodach na trzecie piętro bez zadyszki. W warstwie faktów udowodnionych badaniami: niezależnie od wyjściowej kondycji organizmu (czy to młodego, czy osoby w podeszłym wieku) różeniec górski zwiększa wydolność fizyczną i skraca czas regeneracji po wysiłku fizycznym.

 

Jakie korzyści odniesiemy ze stosowania wyciągu z różeńca górskiego?

Poprawimy pamięć i koncentrację.
Suplement z różeńcem będzie więc przydatny wszystkim, przed który- mi piętrzą się wyzwania w postaci wzmożonego wysiłku umysłowego. Przyda się studentom, pracownikom korporacji, twórcom, ale i tym, którzy chcą poprawić procesy myślowe.

Zniwelujemy uczucie zmęczenia.
Niezależnie, czy jest to zmęczenie spowodowane wysiłkiem fizycznym czy umysłowym. Zmniejszymy negatywne skutki wynikające z przewlekłego stresu. W tym przypadku złagodzi poczucie rozdrażnienia, dekoncentracji, bólu głowy (w badaniach te parametry oceniane były za pomocą testów psychologicznych i pomiaru wydolności fizycznej).

Skrócimy czas regeneracji po ekstremalnym wysiłku.
Podczas badań udowodniono szybsze spowolnienie tętna, skrócenie czasu regeneracji sił, poprawę parametrów sercowo naczyniowych oraz koordynacji i precyzji ruchów.

Reklama