Postawmy na zdrowie

Zmianę modelu energetycznego trzeba zacząć od uświadomienia wszystkim, że nasze codzienne wybory wpływają na jakość powietrza. Możemy sprawić, że będzie czystsze dzięki nowoczesnym technologiom i miejscowym zasobom lokalnym.

Czer_WMZE_Postawmy na zdrowie

Beata Wiszniewska, dyrektor generalny Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (PIGEOR).

Czym zajmuje się PIGEOR?
Od 10 lat stara się zintegrować środowisko niezależnych producentów i dostawców energii. Obecnie należy do niej ok. 70 firm. Izba reprezentuje ich interesy we współpracy z organami administracji publicznej i rządem, w szczególności z Ministerstwem Gospodarki, podejmuje działania na rzecz propagowania zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska, formułuje rozmaite analizy, opinie, oceny, wnioski, prognozuje kierunki rozwoju pod kątem realizacji polityki ekologicznej i energetycznej państwa.

Powinniśmy w tej kwestii zmienić podejście?
Nie mamy już, niestety, kilkudziesięcioletniej perspektywy bazowania wyłącznie na węglu. Dobrze, że go mamy, ale czy warto ten cenny minerał puszczać bez zastanowienia z dymem? W Polsce jego zasoby się kurczą. Importujemy już ponad 10 proc. wykorzystywanego węgla, ponieważ ten z zagranicy jest tańszy. Trzeba pomyśleć o innych rozwiązaniach, w szczególności o nowych technologiach pozyskiwania energii elektrycznej i cieplnej z lokalnie dostępnych źródeł, takich jak woda, wiatr, słońce, biomasa czy energia geotermalna. Właściwie w każdym miejscu na ziemi jest możliwość skorzystania z jednego lub kilku takich źródeł.

Dlaczego więc po nie nie sięgamy?
Niestety, w naszym kraju uważa się jeszcze, że nie są to technologie wystarczająco dojrzałe i trzeba poczekać, zanim zaczniemy je stosować na szerszą skalę. Jeśli te technologie rozwiną się u naszych sąsiadów, będziemy rynkiem zbytu, a nie produkcji. Im szybciej włączymy się w proces zmian w sektorze energetycznym, tym więcej korzyści dla Polski.

Na co powinniśmy postawić?
Na energetykę rozproszoną. Nie bazuje na węglu czy energii jądrowej, jest złożona z wielu niedużych producentów, działających na skalę gminy, wsi, pojedynczego przedsiębiorstwa, zakładu przemysłowego, a nawet mieszkańca. Wykorzystują oni zazwyczaj dostępne lokalnie zasoby, czyli słońce, źródła geotermalne, biomasę, wiatr, wodę czy biogaz.

Jakie są zalety takiego lokalnego systemu?
Produkując energię lokalnie, nie tracimy jej na przesyle, nie musimy budować olbrzymich elektrowni i bazujemy na własnych, miejscowych zasobach odnawialnych, co buduje naszą samodzielność i bezpieczeństwo energetyczne, bo nie importujemy surowców z innych państw. Lokalne elektrownie to także zatrudnienie w danej miejscowości oraz nowoczesne technologie, które dają impuls do rozwoju.

Czy w ten model warto włączać też prosumentów?
Tak, szczególnie mieszkańcom tzw. wysp energetycznych, czyli miejsc, gdzie energia nie dociera z powodu przestarzałej sieci, ukształtowania terenu itp. Poza tym, ostatnia kontrola NIK wykazała, że w wielu miastach normy jakości powietrza są permanentnie przekraczane, m.in. z powodu niskiej emisji, zanieczyszczeń. Prosumenci mogliby tę emisję ograniczyć, np. instalując panele słoneczne (tzw. baterie) na dachu. Jeśli w całej miejscowości zmieniłoby się sposób ogrzewania, jakość powietrza niemal natychmiastowo by się poprawiła.

W jaki sposób zmiana modelu energetycznego mogłaby poprawić jakość powietrza?
Obecnie najwięcej zanieczyszczeń emituje nie duża energetyka i wielkie kominy fabryk, ale małe piece, gdzie ludzie spalają wszystko, co mają pod ręką. Niejednokrotnie jest to najtańszy pył węglowy lub śmieci, plastik, meble. Robią tak zwykle osoby mniej zamożne, które próbują na energii i ogrzewaniu zaoszczędzić. By zmieniły podejście, muszą otrzymać korzystną alternatywę, np. dopłaty do wymiany pieca, pokrycie różnicy w cenie energii po zainstalowaniu nowszego sprzętu. W Polsce wsparcie można otrzymać z programów Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, np. KAWKA, Prosument. Weźmy przykład chociażby z Niemiec, które miały bardzo duże dopłaty do wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych i dzięki temu zmobilizowały swoich obywateli do tego, aby te nowoczesne technologie rozwijali.

Takie zmiany u nas przyczyniłyby się do obniżenia niskiej emisji.

A jakie inne korzyści z tego by wyniknęły?
Spalanie węgla i innych paliw przyczynia się do pogarszania naszego stanu zdrowia, poprzez wdychanie powietrza pełnego benzopirenu, pyłów zawieszonych i innych szkodliwych substancji. Moglibyśmy tego uniknąć. Formułując analizy i oceniając koszty gospodarki węglowej, rzadko wspomina się o tych zdrowotnych kosztach. Spójrzmy na to jednak z takiej perspektywy. Jeśli kilka tysięcy osób rocznie z powodu chorób układu krążenia czy oddechowego trafia do lekarza, to znaczy, że nie ma ich w tym czasie w pracy, a to już ma bezpośrednie przełożenie na gospodarkę. W tej chwili, dzięki krajowym zasobom węgla, mamy komfortową sytuację, bo możemy zastanowić się, w którą stronę chcemy iść – czy budować duże elektrownie węglowe lub jądrowe, czy zmienić model i inwestować w rozproszone źródła energii.

Pozostaje więc tylko pytanie, co wybrać?
Póki co jesteśmy gospodarką węglową i ten węgiel jest nam potrzebny, żebyśmy mogli dokonać transformacji z jednej technologii na inną. Z tym, że konieczna jest poważna debata na ten temat, w wyniku której zostaną podjęte stanowcze decyzje o długofalowej strategii rozwoju energetyki w Polsce. A dodam, że moment jest doskonały, bo nasze systemy są zdekapitalizowane. I tak lada chwila będą wymagać wymiany lub gruntownej modernizacji. Nie ma na co czekać.


Materiał został opublikowany dzięki dofinansowaniu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada wyłącznie Moda na Zdrowie Sp. z o.o.


 

 

Reklama